Menu

Futshot

Blog luźno - sportowy.

Biało-czarna armia w odwrocie

futshot

 26 maja 2018 roku, po meczu barażowym z Aston Villą fani Fulham świętowali awans do piłkarskiej elity w Anglii. Zwycięstwo 1:0 po golu Toma Craineya otworzyło bramy raju. Na fali euforii i mnóstwa transferów dokonanych tego lata wyglądających interesująco przynajmniej na papierze, kibice zaczęli typować jak zakończy się sezon 2018/19 w ich wykonaniu. Większość obstawiała miejsce gwarantujące co najmniej spokojne pozostanie w Premie League. Połowa tabeli - w zasięgu zespołu. Huraoptymiści wierzyli w pozycję 6-7, z zadatkami na europejskie puchary i poczucie znów ich smaku, po 9 latach przerwy. Wszystkie gwiazdy na niebie, na ziemi i przybywające do szatni stadionu Craven Cottage symbolizowały rychłe odbudowanie marzeń o świetnych występach The Cottages nie tylko w Anglii, ale również boiskach europy. Co poszło nie tak? 

  Slaviša Jokanović - serbski wizjoner, fan ofensywnej, pięknej gry. Posiada doświadczenie i doskonale zna styl gry panujący na wyspach brytyjskich. W przeszłości występował w latach 2000-2002 w barwach londyńskiej Chelsea. Widniał jako idealny kontynuator  projektu dalszego rozwoju zespołu, zapoczatkowanego przez siebie w 2015r. Wódz, który po awansie utrzyma nadal dobry kurs. Przed startem nowej kampanii zapowiadał, że nic nie zmieni w sposobie gry preferowanym przez swoją drużynę. Słowa dotrzymał. Nadal Fulham prowadzi otwartą grę, wprowadzając momentami elementy ultra ofensywnego futbolu. Niestety coraz częściej zapominając o tym, by budować zespół od tyłu. Zapominając, że defensywa musi stanowić monolit, jeżeli chce się w tak wymagającej lidze, która nie znosi i nie wybacza błędów liczyć na dobre rezultaty. Na papierze, w linii defensywnej dokonano wielu wzmocnień. Khan - właściciel, nie szczędził pieniędzy na nowe wzmocnienia i tak w przerwie letniej do klubu znad Tamizy przybywali kolejno: Calum Chambers (wypożyczony z Arsenalu), Tim-Fosu Mensah (wyp. Manchester United), Sergio Rico (wyp. Sevilla), Andre Schurrle, który zna specyfikę angielskiej piłki, występując przez 2 sezony w Chelsea, (wyp. Borussia Dortmund), Maxime Le Marchand (OGC Nice),  Fabri (Besiktas), zbierający świetnie recenzje w barwach Swansea - Alfie Mawson, który był niezwykle szczęśliwy z powrotu do domu, Londynu w którym się wychował. Jean Michael Seri (OGC Nice) - piłkarz, o którego biły się wielkie marki w Europie wśród, których wymieniano między innymi Arsenal, Chelsea, Manchester City i AC Milan. Utalentowany Kameruńczyk Andre Zambo Anguissa (Ol. Marsylia) oraz Aleksandar Mitrović - krnąbrny, ale niezwykle przydatny w trudnych bojach. Walczak, który w pojedynkę potrafi odmienić losy spotkania. Jedynym znaczącym ogniwem, który opuścił szatnię i przeniósł się do West Hamu był Ryan Federicks - szybki, prawy obrońca. Łącznie Fulham na nowe nabytki wydało 109 mln euro. Co daje 4 wynik za Liverpoolem, Chelsea i Leicester pod względem wydatków na transfery wśród drużyn w całej stawce. Pokaźna kwota, zważywszy patrząc z pozycji beniaminka. Chociaż z drugiej strony, by zatrzeć różnice między drużynami występującymi regularnie od lat w PL, trzeba wydawać i sprowadzać piłkarzy, którzy zagwarantują utrzymanie w elicie. Działacze Fulham chcieli ten proces przyśpieszyć, zamiast stopniowo układać kolejne puzzle w całej tej układance. Jednak tak się nie dzieje, nazwiska nie grają i aby to wszystko się zazębiło potrzeba zgrania, zrozumienia i chemii nie tylko na murawie, ale i poza nią. Zasada jest prosta: są wyniki jest chemia, jeśli ich brak, to zaczyna coś zgrzytać i piętrzą się kolejne problemy. 

  Ewidentnie widać, że nagły napływ gotówki i wizja rozpasania uderzyła mocno do głów zarządu z Craven Cottage i zapomniano, by po pierwsze utrzymać kolektyw, który dał awans do Premier League, w drugim etapie wzmacniać swoją pozycję na krajowym podwórku. Lepsze czasem jest wrogiem dobrego. Najwyższy poziom nie daje czasu na zgrywanie zespołu, okrzepnięcie i nabranie doświadczenia. Nieprzygotowanie, brak zgrania karcony jest na każdym kroku. Slavisa Jokanović chyba za bardzo uwierzył w politykę, której orędownikiem był niegdyś Jurgen Klopp, który mawiał:  "gdy oni zdobędą 3 gole to my wpakujemy im 4." Piękna dla oka piłka nie zawsze przynosi wyniki. Niemiec się o tym przekonał,  więc ulepszył defensywne warianty gry i teraz jest jednym z faworytów do końcowego triumfu w rozgrywkach i detronizacji Manchesteru City. Jokanović nie poszedł drogą piłkarskiego wyrachowania oraz pragmatyzmu i niestety w pojedynkach na wyższym szczeblu rozgrywek stało się to zgubne, ponieważ nie dysponuje atutami, które pomagają osiągać korzystne rezultaty. Potrzeba killerów. Wykonawców założeń taktycznych, którzy bezbłędnie pociągną zespół ku zwycięstwom. Championship to zupełnie inny pułap.

  Ostatni mecz Fulham z Liverpoolem był kolejnym, który obnażył mankamenty jakimi FFC odznacza się w defensywie od początku trwania rozgrywek. Gubienie krycia w polu karnym, problemy z ustawianiem, asekuracją, wyprowadzaniem piłki. Sytuacji w której Tom Cairney opuścił krycie Xherdana Shaqiriego i pozwolił na swobodne oddanie precyzyjnego strzału z pięciu metrów we własnym polu karnym woła o pomstę do nieba. Następnie oglądamy reakcje trenera, który bezradnie wzrusza ramionami i kiwa głową, bo nic nie może poradzić na to, że jego piłkarze zapominają o podstawowych fundamentach gry obronnej. Czasami odnosi się wrażenie, że piłkarze mają problemy z koncentracją, co powoduje odcięcie prądu i dwa szybkie strzały, po których padają jak bokser na deski, nie mogąc się otrząsnąć i wrócić do gry. W dotychczasowych 12 kolejkach Premier League piłkarze Fulham stracili 31 goli przy tym zdobywając tylko 11 bramek. Bilans znakomity, jeśli chce się stać pierwszym spadkowiczem z ligi i to już w marcu. Obecnie są na dobrej drodze zajmując ostatnią pozycję w ligowej tabeli. Jedynymi jasnymi punktami w ciemnym krajobrazie roztaczającym się nad Fulham są Aleksandar Mitrović oraz Andre Schurrle, którzy mają na koncie kolejno 5 i 4 trafienia, co daje łącznie 9 bramek. Czyli 81,8 % wszystkich goli! Pozostałe dwie bramki dorzucili Michael Seri oraz młoda nadzieja beniaminka Ryan Sessegnon. Bilans zatrważający. Nie wiem jak długo ta grupa piłkarzy będzie w stanie ciągnąc kolegów i wykrzesywać w nich wolę do walki, ale bez wsparcia pozostałych nie uda się dowieść tej kampanii z końcowym sukcesem, jakim będzie w ten sytuacji utrzymanie się w elicie. 

 Nie mamy jeszcze połowy listopada, a graczom Fulham można już wystawić żółtą kartkę. Dla Slavišy Jokanovica, biorąc pod uwagę przerwę na reprezentację może pojawić się już czerwona, związana z brakiem cierpliwości ze strony właściciela Shahida Khana. W świecie futbolu i ogromnych pieniędzy nie ma miejsca na sentymenty i bezgraniczne darzenie zaufaniem ponad aktualny stan rzeczy. Świat biznesu jest bezwzględny. W tej sytuacji są dwie strony medalu. Jeśli zwalniać, to teraz jest dobry moment ku temu, by nowa, trenerska miotła poukładała wszystkie klocki lub dać ostatnią szansę na poprawę gry swoich podopiecznych Serbowi, który po pierwszych niepowodzeniach zmieni system i skupi się na grze z kontry, podpartej solidną defensywą. Czas futbolowych fantazji rodem z Football Managera się skończył. Fulham pojawiło się na skrzyżowaniu, na,którym widnieje już pomarańczowe światło. Jedno jest pewne: bez poprawy gry nie ma miejsca dla drużyny z Londynu wśród najlepszej dwudziestki angielskich zespołów. Czy "wieśniacy" wrócą na piłkarskie zaplecze czas pokaże. Zbyt długa droga, by ferować wyroki, jednak w najbliższym czasie wyjaśni się czy pakistański właściciel pozwoli wyciągnąć zespół z kryzysu Slavišy Jokanoviciowi czy zapali przed nim definitywnie czerwone światło.

Komentarze (1)

Dodaj komentarz
  • kuternoga85

    słabiutki sezon beniaminków...

© Futshot
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci